Czego nie wiesz o Meksyku? Część 1.

Hierve el agua

Spis treści

Czego nie wiesz o Meksyku? Część 1.

Wpis powstał 25.05.2022 roku w drodze z San Cristobal de las Casas do Palenque. Podróż trwała 12 godzin zamiast planowanych 9.

Od 58 dni jesteśmy w podróży. 50 z nich spędziliśmy w Meksyku. Zanim podzielimy się przygodami, które nas spotkały w tym pięknym, różnorodnym i gigantycznym kraju zaczniemy od ogólnego przedstawienia charakterystyki tegoż państwa. Oczywiście subiektywnie i z naszej perspektywy.

Początkowo miał powstać jeden wpis, jednak łącznie zebraliśmy 27 podpunktów i końca wciąż nie widać. Zapraszamy na pierwszą część ciekawostek z życia Meksyku.

1. Zaczniemy od popularnej i jakże chwytliwej kwestii bezpieczeństwa oraz lokalnej społeczności. W dotychczasowej podróży spotkała nas jedna dość nieprzyjemna sytuacja, która po późniejszym wyjaśnieniu przez lokalsa wcale nie była tak nadzwyczajna na jaką początkowo wyglądała. Oprócz tego jednego wyjątku czujemy się komfortowo, nawet chodząc po nocach, czy podróżując taksówkami. Z drugiej strony trzeba zachować zdrowy rozsądek i dzisiaj jedziemy busem z San Cristobal do Palenque bardzo okrężną drogą. Zamiast 5 godzin cała podróż zajmie około 9. Wynika to z tego, że na krótszej trasie zdarzały się rabunki całych autokarów przez lokalnych mieszkańców. Jest to forma „puszczenia oczka” w stronę rządu i zwrócenia uwagi na wewnętrzne problemy gospodarcze w poszczególnych regionach. Wiadomo, że panom z rządu i karteli na niczym nie zależy tak bardzo jak na turystach. A dokładniej na ich pieniądzach, więc starają się stworzyć dogodne warunki do podróżowania po kraju. Wydaje mi się, że obaliliśmy pewien mit. Możecie sprzedawać nasze miejsca na cmentarzach. 🙂

Darmowa checklista do pobrania

Kiedyś Karol zapomniał bielizny w podróż. Cały dzień zmarnowaliśmy na szukanie sklepów z bielizną w Kijowie. Nie bądź jak Karol. Pobierz naszą checklistę i oszczędzaj czas w podróży (i przed zresztą też).

2. Ludzie. Ludzie, którzy są dookoła. Wszędzie. Niezależnie od stanu czy miasta w którym byliśmy,  po prostu wszędzie są ludzie. Mnóstwo! Często niezwykle biedni. Widać, że złotych klamek w domach nie montują, a posiłki bardziej wyrafinowane niż tacosy raczej przeciętnym Meksykanom za często do talerza nie zaglądają. Niemniej społeczeństwo jest niezwykle przyjazne i chętne do pomocy. No właśnie i z tą pomocą mamy tutaj mały problem. Jeden z następnych wpisów będzie dotyczył historii kupowania biletów na mecz w Ciudad de Mexico, czyli największego miasta jakie w życiu mieliśmy okazję zobaczyć. Make long story short. Pomagają i wskazują drogę zawsze i wszędzie, a przede wszystkim, gdy nie wiedzą, gdzie znajduje się poszukiwana lokalizacja lub pożądany przedmiot😉.

3. Wszędzie gdzie byliśmy (Jukatan, Mexico City, Oaxaca, Chiapas) Meksykanie handlują wszystkim czym tylko się da. Miejsce nie ma znaczenia. Autobus międzymiastowy,  czerwone światło, metro, restauracja. Kobiety, mężczyźni, dzieci, starcy. Długo zastanawialiśmy się czy produkty są ich własnoręcznej produkcji, jednak finalnie mamy wrażenie, że niemalże wszystko kontrolowane jest przez jakiś odgórny organ kontrolujący sprzedaż. Nazwa zaczyna się na literę K. Tym sposobem, widząc starszą panią sprzedającą szaliki, słodycze czy bransoletki niemalże zawsze odmawiamy, mimo że za każdym razem coś kłuje w serduchu, to zdajemy sobie sprawę, że raczej dawali byśmy rybę aniżeli wędkę. Sprawa dotyczy przede wszystkim dzieci, które potrafią krążyć nawet między stołami w restauracjach, zaczepiając ludzi podczas posiłków. Często w podartych i brudnych ubraniach.

4. Kobiety karmiące piersią na ulicach, transporcie publicznym czy nawet koło publicznych toalet. To zjawisko jest wszędzie i jest czymś naturalnym dla społeczeństwa.

5. Podobnie jak psy, które biegają wszędzie i z reguły są przyjaźnie nastawione do ludzi.

6.Najdroższym stanem okazał się turystyczny Jukatan. Nawet w jego dalekich zakątkach ceny są znacznie wyższe niż w stolicy czy przede wszystkim w Chiapas. Nota bene Jukatan był świetny, ale przy pozostałych częściach Meksyku niestety się chowa. Jeśli chcesz zobaczyć Meksyk, to wyjedź z tej turystycznej bańki i jedz dalej w głąb państwa.

7. Meksykanie to świetni tancerze! Idąc do klubu z salsą mieliśmy wrażenie, że co jeden to tańczy lepiej. Piruety, obroty, wymiana partnerek w tańcu. Coś pięknego i niepowtarzalnego. W Oaxace zbieraliśmy szczęki z podłogi. Po powrocie idziemy na kurs salsy 😂.

8. W stanie Chiapas koło San Cristobal de las Casas znajduje się oddzielna jednostka administracyjna o nazwie San Juan Chamula. Wow, tutaj to jest dopiero meksyk. A właściwie Chamula. Lokalni mieszkańcy jako rdzenna ludność tych rejonów, delikatnie mówiąc, pokazała środkowy palec rządowi i całej reszcie Meksyku, tworząc własną komórkę państwową. Tym sposobem powstała też religia, której wyznawcy modlą się m.in. do Coca Coli. Więcej opiszemy w następnych wpisach, natomiast musicie wiedzieć, że to co się tam wyprawia wprawiło nas w niemałe osłupienie.

9. W Chiapas woda jest tak bardzo zanieczyszczona, że zęby myliśmy wodą pitną ze specjalnych baniaków. Nawet zwykłe przepłukanie ust, zjedzenie umytych owoców czy warzyw może skończyć się bardzo nieprzyjemnymi powikłaniami pokarmowymi. Justyna coś o tym wie, mimo że pilnowała się zdecydowanie bardziej ode mnie. Wydaje się, że nie miała farta.

Mamy nadzieję, że taka forma naszego spojrzenia na Meksyk i Meksykanów przypadnie wam do gustu. Bądźcie z nami, zaczynamy serię tekstów z naszymi przygodami.😉

By the way – zapraszam na naszego Instagrama oraz Instagrama Justyny, która relacjonowała tę podróż na bieżąco.

Mamy dla Ciebie mały prezent!

Dzięki, że dotarłeś do końca!

Lataj bez bagażu rejestrowanego. Darmowa checklista, co spakować w 40 litrowy plecak. Tylko przydatne rzeczy, bez zbędnych kilogramów. 

POBIERAM!

Dodaj komentarz