Niektórzy mówią, że jestem trochę nienormalny, dlatego robię rzeczy, które robię. Bo w życiu czasami trzeba po prostu robić rzecz. Z tego wszystkiego, z idei robienia rzeczy, zapoczątkowałem tego bloga. Wierzę w efekt motyla i wierzę, że gdzieś ten projekt nas zaprowadzi. Jeszcze nie wiem gdzie, ale wiem, że będzie fajnie. I to fajnie jest właśnie najciekawsze, za tym kryją się emocje, adrenalina oraz ciekawość świata, robienia rzeczy trudnych. Trudnych do momentu aż się nie zrobi (chociaż dalej utrzymuję, że maraton jest trudny, nawet jeśli przebiegłem go już 4 razy).
W swoim życiu pracowałem w agencji marketingu internetowego, podobno jestem dobrym sprzedawcą. Pracowałem dla firmy Aleph, w oddziale Spotify w Polsce. Organizowałem rozgrywki piłkarskie dla amatorów na największym obiekcie piłkarskim w Polsce. Do tego sędziowałem piłkę nożną przez 12 lat, dwukrotnie mając okazję wystąpić przy pełnym stadionie Widzewa (w sumie to dalej nie wiem czy pisać o tej pasji w czasie przeszłym czy teraźniejszym, ale na tym etapie mogę założyć, że to już zamknięty etap).
Ostatnio kręcę pizzę, robię drinki i kawę. Czasami grywam w golfa. W wolnym czasie planuję nasze kolejne tripy: na rozkładzie Fidżi, Vanuatu, Samoa i podróż autem dookoła Australii.
Poza tym nasze umiłowanie do muzyki elektronicznej wiąże się z miłością do festiwali wszelkiego typu. Jako fan futbolu oglądałem piłkę nożną w kilkunastu krajach – w tym derby Belgradu, Manchesteru czy Rzymu, chociaż dalej w moim TOP3 utrzymuje się mecz Xinanbajul Huehuetenango vs Marquense rozgrywany w Antigule (Gwatemala) w ramach baraży o awans do 1. ligi gwatemalskiej. Takie smaczki lubię najbardziej. I kibicowsko i w życiu.
*Uważam, że polska piłka klubowa ma najlepszą otoczkę kibicowską na świecie.