Justyna & Karol

Poznaliśmy się w 2015 roku. Od tego czasu razem idziemy przez życie. Najpierw w Warszawie, żeby pod koniec 2024 roku wylądować w Australii na wizie Work & Holiday i robić rzeczy, których nigdy nie planowaliśmy w naszym życiowym bingo. No bo kto planuje w wieku 30 lat uczyć się robienia kawy, kręcenia pizzy czy skręcania (zawodowo) mebli? My na pewno nie. Zrezygnowaliśmy z naszego "regularnego" życia w Polsce, wkraczając w nieznane w Australii. Wcześniej odwiedziliśmy przeszło 40 krajów, w tym spędzając ponad 100 dni w podróży po Meksyku i krajach Ameryki Centralnej.
Ta podróż nas ukształtowała podróżniczo. Na blogu znajdziecie wpisy, które powstały w czasie tej podróży. Początkowo jako maile do znajomych, później ukazały się na naszym poprzednim blogu stworzonym "za magnesy" przez naszego kolegę. Tutaj naszym celem jest profesjonalizacja naszych doświadczeń, które nabyliśmy, latając (i jeżdżąc) po świecie. Chcemy podzielić się naszymi przygodami i spostrzeżeniami, zostawimy również trochę logistyki, która może okazać się przydatna dla Ciebie i twoich znajomych. Niezależnie czy podróżujesz i szukasz inspiracji, czy potrzebujesz "gotowca" z planem twojego kolejnego wyjazdu, czy też po prostu zgubiłeś się w sieci i lubisz poczytać historie randomów z internetu - witaj na naszych kilku metrach kwadratowych w sieci. Mi casa es su casa! Enjoy!

Biegamy maratony

I Karol ma zaliczony pierwszego Majorsa w Sydney!

Festiwalujemy

Jeździmy po festiwalach, ostatnio nie tylko w roli „klubowiczów”.

Podróżujemy

Życie to podróż, dlatego przeprowadziliśmy się do Australii, żeby podróżować przez cały czas a nie tylko kilka razy w roku.

Groundhooping

To że Karol oglądał piłkę nożną w kilkunastu krajach to nic nadzwyczajnego, ale czy znasz inną kobietę, która oglądała piłkę nożną na 4 kontynentach?

Justyna

Specjalistka od makijażu. Wie wszystko o podkładach, kremach, perfumach, pielęgnacji i wszystkim innym co może poprawić twoją cerę. Malowała na śluby, festiwale czy aktorów w teatrze. Do Australii zabrała oddzielną walizeczkę z kosmetykami. Niestety Yarrawonga nie jest zbyt chłonnym rynkiem, dlatego wszystkie narzędzia do pracy czekają na swoją kolej. Jeśli jesteś gdzieś w okolicy to możecie się umówić.  
Miłośniczka zwierząt z wzajemnością. Wszystkie bezdomne psy z wejścia są jej najlepszymi kumplami, podobnie koty i jak widać na załączonym obrazku kangury.
W ostatnim czasie stała się coraz bardziej zapaloną biegaczką. Pierwszy półmaraton wszedł tak dobrze, że szykuje się już na kolejny. 
Jest mistrzynią w kuchni. Do tego stopnia, że cynamonki spod jej ręki sprzedajemy w kawiarni i restauracji, w których pracujemy. W końcu polska kuchnia to polska kuchnia.
Niezastąpiona towarzyszka podróży, która dzielnie znosi wszystkie trudności napotkane na szlaku. Regularnie przełamuje swoje słabości, udowadniając, że niemożliwe nie istnieje. Wymaga tylko odpowiedniego nastawienia.
Na blogu większość zdjęć wyszło spod jej ręki (chociaż jak ktoś prosi o zdjęcie, to udaje, że nie umie i odsyła do Karola). Do tego klei rolki na naszego Instagrama. 
Do tego ma podróżnicze osiągnięcie, którym mało kto może się pochwalić. Oglądała mecze ligi angielskiej na 3 poziomach rozgrywkowych, do tego widziała futbol na 4 kontynentach! Znacie inną kobietę z takim piłkarskim stażem?

Karol

Niektórzy mówią, że jestem trochę nienormalny, dlatego robię rzeczy, które robię. Bo w życiu czasami trzeba po prostu robić rzecz. Z tego wszystkiego, z idei robienia rzeczy, zapoczątkowałem tego bloga. Wierzę w efekt motyla i wierzę, że gdzieś ten projekt nas zaprowadzi. Jeszcze nie wiem gdzie, ale wiem, że będzie fajnie. I to fajnie jest właśnie najciekawsze, za tym kryją się emocje, adrenalina oraz ciekawość świata, robienia rzeczy trudnych. Trudnych do momentu aż się nie zrobi (chociaż dalej utrzymuję, że maraton jest trudny, nawet jeśli przebiegłem go już 4 razy).

W swoim życiu pracowałem w agencji marketingu internetowego, podobno jestem dobrym sprzedawcą. Pracowałem dla firmy Aleph, w oddziale Spotify w Polsce. Organizowałem rozgrywki piłkarskie dla amatorów na największym obiekcie piłkarskim w Polsce. Do tego sędziowałem piłkę nożną przez 12 lat, dwukrotnie mając okazję wystąpić przy pełnym stadionie Widzewa (w sumie to dalej nie wiem czy pisać o tej pasji w czasie przeszłym czy teraźniejszym, ale na tym etapie mogę założyć, że to już zamknięty etap).

Ostatnio kręcę pizzę, robię drinki i kawę. Czasami grywam w golfa. W wolnym czasie planuję nasze kolejne tripy: na rozkładzie Fidżi, Vanuatu, Samoa i podróż autem dookoła Australii.

Poza tym nasze umiłowanie do muzyki elektronicznej wiąże się z miłością do festiwali wszelkiego typu. Jako fan futbolu oglądałem piłkę nożną w kilkunastu krajach – w tym derby Belgradu, Manchesteru czy Rzymu, chociaż dalej w moim TOP3 utrzymuje się mecz Xinanbajul Huehuetenango vs Marquense rozgrywany w Antigule (Gwatemala) w ramach baraży o awans do 1. ligi gwatemalskiej. Takie smaczki lubię najbardziej. I kibicowsko i w życiu.

*Uważam, że polska piłka klubowa ma najlepszą otoczkę kibicowską na świecie.

Pocztówka za kawę?

Tutaj możesz wesprzeć nasze działania i podróże. Każda złotówka będzie reinwestowana w rozwój naszego podróżniczego projektu. W ramach podziękowania wyślemy Ci pocztówkę z jakiegoś pokręconego miejsca na świecie.

Wchodzisz w to? Kliknij w przycisk i zdecyduj, jaką kawę stawiasz. Przez Instagram podeślij dane do wysyłki.
*Tutaj gdzie pracujemy Large Flat White to 6,65 AUD (około 18 zł) - to Justyny wybór. Long Black aka americano aka Czarna Lura to koszt 5,15 AUD - wybór Karola.