Sydney Marathon 2025 i 2026

Spis treści

1. z 7 WM Majors Marathons – najbardziej prestiżowych maratonów świata. Sydney pierwszy raz gościło biegaczy jako impreza z tego unikalnego cyklu. Unikalnego, ponieważ wielu maratończyków postawiło sobie za cel zdobycie maratońskiej korony świata. Aby zdobyć siedmioramienny medal trzeba ukończyć maratony w Bostonie, Nowym Jorku, Chicago, Tokio, Londynie, Berlinie oraz od tego roku w Sydney. Na starcie 35000 biegaczy, świetna atmosfera od startu do mety i piękna trasa prowadząca głównymi arteriami tego olbrzymiego miasta. Nie będę rozpisywał się o biegu, strategii biegania, odżywianiu, bo to nie jest tematyka tego bloga a skoncentruję się na stronie logistycznej. Czyli co zrobić, żeby dostać się (lub sprobówać się dostać) na maratony z cyklu Majors.
Ja wiem, że bieganie jest za darmo i ogólnie nie trzeba płacić setek dolarów, żeby dostać banana, medal z ziemniaka i wodę (chociaż w Sydney dostaliśmy tylko jabłko :/), ale atmosfery wspólnego biegu nie da się kupić. Wiadomo, można tańczyć do muzyki w domu z mopem w ręku, miksując Armina czy Anyma z Ich Troje, a można jechać na festiwal i dostać w pakiecie energię od ludzi. I o to chodzi w uczestnictwie w biegach zorganizowanych – o energię tłumu. 

Zapisy na maraton

Dobrze, to już wiemy dlaczego za to płacimy i niektóre świry latają specjalnie z Warszawy do Sydney, żeby skompletować swój zestaw biegowych Pokemonów. To teraz jak to zrobić. Okazuje się, że nie jest to wcale prosta sprawa. Każdy z biegów ma swoje wymagania. W przypadku Sydney Marathon należało zgłościć się do tzw. ballotta jeszcze w 2024 roku. Tak samo jak na bieg w 2026 roku już w połowie września 2025 startują zapisy (tutaj link), tak samo było rok wcześniej. W przypadku chęci zapisu na bieg w tym roku (2025), ballot miał miejsce 10.12.2024 roku, dobre 9 miesięcy wcześniej.

Zapisujemy się przez stronę, podajemy dane, wybieramy rozmiar koszulki (zapomniałbym o koszulce Finishera w pakiecie), podajemy swój szacowany czas biegu (żeby organizator wiedział, w której strefie mamy wystartować) i zostawiamy dane do płatności.
Zaaplikowaliśmy i czekamy. Na stronie podany jest termin dokładnego wyłonienia uczestników. Termin najczęściej jest w widełkach, w tym roku był to 8-9.01.2025, na te dni przypada wyłonienie zawodników. Jest losowanie, nie obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy. Wcześniej trzeba być przygotowanym finansowo na podanej wcześniej karcie czy koncie. W przypadku niektórych maratonów jest tak, że jeśli system, nawet po wylosowaniu, nie będzie mógł pobrać środków miejsce przepada. W przypadku Sydney były widełki czasowe na dokonanie opłaty za wpisowe. Koszt? Około 500 zł. (Za Melbourne w październiku płaciłem dokładnie 210 AUD, czyli około 500 zł). Justyna za bieg na 10 kilometrów zapłaciła około 300 zł. Na takich eventach biegi towarzyszące schodzą równie szybko. W końcu kto by nie chciał pobiec przez słynny Harbour Bridge?

Alternatywne ścieżki zapisu

Przy niepowodzeniu w losowaniu kilka miesięcy później następuje drugi ballot, ale szanse powodzenia są relatywnie niskie – jest to uzupełnienie miejsc po tych uczestnikach, którzy nie dokonali płatności lub zrezygnowali w pierwszym terminie.

Istnieje możliwość zapisu przez ścieżkę charytatywną. Po zebraniu odpowiedniej kwoty dla wybranej organizacji dostaje się wejściówkę na bieg. Nie próbowałem, więc ciężko mi podać więcej szczegółów, jednak widziałem, że zbiórki zaczynają się od 2500 AUD. Każdy bieg i kraj ma inne oczekiwania od zbiórek charytatywnych.

Darmowa checklista do pobrania

Kiedyś Karol zapomniał bielizny w podróż. Cały dzień zmarnowaliśmy na szukanie sklepów z bielizną w Kijowie. Nie bądź jak Karol. Pobierz naszą checklistę i oszczędzaj czas w podróży (i przed zresztą też).

Jak dolecieć z Polski?

Jesteśmy zapisani to czas bookować loty i noclegi. My mieliśmy blisko, kilka godzin autem, ale znajomy, który leciał z Polski przez kilka miesięcy czatował na bilety. Ostatecznie zakupił około półtora miesiąca przed wyjazdem i z naszego doświadczenia jest to najbardziej optymalny czas na zakup. Postawił na wygodę z Qatar Airways, lecąc z Warszawy do Dohy w Katarze i potem bezpośrednio do Sydney. Jest to najkrótsza droga, ale też najdroższa. Alternatywne połączenia dotyczą głównie chińskich przewoźników z przesiadką w Chinach. Lataliśmy tak wcześniej, jest dłużej i przesiadki nie są tak idealnie skomponowane, ale jest taniej. Jest dobrze? Jest tanio. 🙂

EXPO – odbiór numerów startowych

Po przyjeździe do miasta trzeba się udać na Expo po odbiór numeru startowego. Justyna biegła na 10 km, my z naszym trenerem @trenujzcyganem maraton. Pierwszy raz byliśmy na tak dużym evencie biegowym, to i expo było największe. My poszliśmy w sobotę i dostaliśmy wejściówki bez kolejek. Podobno w czwartek i piątek ludzie czekali po kilka godzin na odbiór swoich pakietów. Wszystkie informacje na temat expo, dojazdu, godzinach itd wysyłane są w oficjalnym mailu od organizatora. Sydney Marathon ma też swoją oficjalną apkę.
Są plusy i minusy późnego przybycia na expo – sporo oficjalnego merchu było już wyprzedane, oczywiście można było wcześniej zamówić przez stronę, ale ta euforia zakupowa dociera do mózgu dopiero, będąc już częścią wydarzenia. To jak z koszulkami piłkarskimi – ta kupiona w sklepie klubowym na stadionie ma większą wartość niż zakupiona przez internet (psycholog by to określił mianem “mentalnego księgowania”) I tak polowałem na oficjalny singlet (tank top biegowy) z aborygeńskim motywem, a stanęliśmy z Rafałem na czapce w symbole Australii. Co mnie zaskoczyło było dość mało sprzętu sportowego z motywem maratonu w Sydney, raczej takie ogólne rzeczy biegowe. 

Samo Expo fajnie zorganizowane. Sporo ludzi, sponsorzy więksi i mniejsi, organizacje turystyczne czy nawet dealerzy aut (Porsche) Osobiście lubię takie spendy. 🙂

Nocleg

Spaliśmy w hostelu Wake up! Bondi. Dobry dojazd na start maratonu (autobus 333 do Bondi Junction, potem w pociąg), który miał miejsce przy stacji metra Crows Nest (North Sydney). Dobra miejscówka na wieczór, piwko w plenerze i świetny klimat okolicy. Cena też nie była bez znaczenia – noc nam wyszła za około 40 AUD (100 zł). Jak ktoś nie boi się wspólnych łazieniek, to uważam to za bardzo dobrą opcję. Do tego sam klimat hostelu bardzo nam podpasował. Niestety ze względu na bieg nie mogliśmy skorzystać z imprezowego klimatu miejscówki, ale dało się wyczuć, że ludzie są chętni do wspólnej integracji (po odwiedzeniu około 100 na całym świecie, uważam że to w hostelach ważne!). Ceny w mieście są znacznie wyższe. Można spać w okolicach The Rocks czy CBD, relatywnie blisko najważniejszych atrakcji i zapłacić po 1000 czy 2000 zł za noc, ale nam na takich luksusach nie zależało. Ważniejsze było poczucie klimatu Bondi i widok plaży z rana.
Reasumując Hostel na duży plus. 

Zwiedzanie Sydney

Jako że mieszkaliśmy przez 4 miesiące w Sydney, to myślę że coś na temat tego miasta możemy powiedzieć. Szykujemy na ten temat oddzielny artykuł wraz ze szczegółowym harmonogramem zwiedzania. Tymczasem odsyłam na oficjalną stronę miasta:
https://www.sydney.com/articles/free-things-to-do-in-sydney-for-first-time-visitors?utm_source=EO&utm_medium=Email&utm_campaign=Sydney+Marathon+2025

Uważam, że tylko przy kilku dniach na Sydney chodzenie wyłącznie po muzeach (a tak pokazuje strona miasta), to trochę strata czasu (mimo że uważam, że Sydney ma świetne Muzeum Australii, które w większości jest darmowe). Miasto ma tak wiele do zaoferowania, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Klimat miasta

Z Justyną jesteśmy zaureoczeni miastem, klimatem, energią i multikulturalnością. W Australii mówi się, że kraj został zbudowany przez imigrantów i rzeczywiście – szczególnie duży wpływ na kulturę ma napływ Azjatów od lat 70’. W każdej dzielnicy jest China Town. W CBD (dzielnica biznesowa) główne jadłodajnie pochodzą z najróżniejszych stron Azji. W niektórych częściach miasta są też enklawy włoskie i greckie, jako główne mniejszości. W terminie maratonu zdecydowanie dało się odczuć, że do miasta przyjechało mnóstwo maratończyków. Przed biegiem ludzie chodzili w ciuchach biegowych, wszędzie było widać biegaczy (my akurat poszliśmy na piwo) a dzień i dwa dni po biegu wciąż u wielu przechodniów na szyjach wisiały medale (na naszych również 🙂). Ogólnie Sydney jest bardzo usportowionym miastem – z Bondi, które jest swoistym magnesem dla lokalnych sportowych freaków. Siłownia plenerowa (ale nie taka jak w Polsce, tylko z ciężarami, sprzętem i atmosferą), malownicza panorama i piękne ciała – Miami/Sydney Vibe.

Start i meta maratonu

Maraton startował o godzinie 6:30 a bieg na 10 kilometrów o 8:45. Tym samym Justyna spędziła ponad 2 godziny w pobliskiej kawiarni. Sydney i Australia ogólnie mają to do siebie, że kawiarnie otwierają się bardzo wcześnie (czasami nawet o 5 rano) i zamykają przed południem. W ogóle temat kawy w Australii nadaje się na oddzielny artykuł. Pewnie do tego jeszcze wrócimy. Co do maratonu – start znajdował się między stacjami North Sydney i Crows Nest. Dojazd metrem z CBD/Bondi Junction i do przejścia około 20 minut. Następnie znalezienie swojej strefy startowej, do której jesteśmy wcześniej przypisani. Wszędzie byli rozstawieni wolontariusze, więc ciężko było się zgubić i nie trafić na start. Realnie wystartowaliśmy około 6:45, wcześniej ruszali zawodnicy z grupy Elite, czyli m.in. Eliud Kipchoge (Messi biegania).
Meta pięknie umiejscowiona pod samą operą. Rozstawione trubuny i mnóstwo ludzi. W zasadzie na całej ostatniej prostej, która miała około 1.5 kilometra było pełno dopingujących kibiców. Piękny klimat i atmosfera. To jest sport, gdzie będąc amatorem czujesz się jak zawodowiec, jak reprezentant kraju. 

Podsumowanie kosztów wyjazdu

500 zł: zapis na maraton

300 zł: zapis na bieg na 10 km

190 aud – paliwo z Yarrawongi do Sydney i z powrotem lub 5000-7000 zł: lot/os

360 aud – 865 zł – 4 noce dla 2 osób w Wake Up! Bondi Hostel

600 aud – 1440 zł – jedzenie dla 2, czasami 3 osób wraz z kosztami alkoholu w lokalach. Na spokojnie ten element można obciąć o 50%.

22 aud – 53 zł – OPAL – koszty komunikacji miejskiej od piątku do niedzieli. Przy czym w niedzielę jeździliśmy za free. Wystarczyło pokazać medal.

50 aud – 120 zł – pamiątki

90 aud – 216 zł – czapki z expo w kangury, koale i inne

Suma: 3494 zł na 2 osoby, nie uwzględniając kosztów lotu za 3 noce (piątek-poniedziałek).

Reasumując

Największym kosztem z Polski jest oczywiście lot. Poza tym reszta w cenach zdecydowanie europejskich. To nie nasza opinia a opinia Rafała, który powiedział, że obala mit o kosmicznie drogiej Australii. Jest drożej niż w Polsce, ale ceny są porównywalne do cen w Europie. 

Mamy dla Ciebie mały prezent!

Dzięki, że dotarłeś do końca!

Lataj bez bagażu rejestrowanego. Darmowa checklista, co spakować w 40 litrowy plecak. Tylko przydatne rzeczy, bez zbędnych kilogramów. 

POBIERAM!

Ten post ma 2 komentarzy

  1. ilovewro.pl

    Lekko, ale z sensem – lubię to.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Dobrze się czyta coś, co powstało z ciekawości, a nie z obowiązku.

    1. Karol

      Dzięki za dobre słowo! Fajnie, że udało się spełnić założenia, czyli dać coś od subiektywnego od siebie, ale też zachować najważniejsze informacje bez przeładowania zbędną wiedzą. Pierwszy komentarz na naszej stronie zaliczony 😀

Skomentuj ilovewro.pl Anuluj pisanie odpowiedzi